Jak przygotować się na psa w domu

Nie jest rzeczą dziwną i nową, iż pies musi mieć swoje kojko, oraz miseczki. Legowisko powinno znajdować się w spokojnym miejscu i bez przeciągów.

Na początek dobrym miejscem dla naszego malucha będzie sypialnia. Pozwoli nam to na kontrolę malucha. Oczywiście nie zawsze musi być tak, iż pies będzie wchodzić na łóżko. Jednakże na pewno nasz maluch będzie tego próbował, ale to od nas zależy czy mu na to pozwolimy. ;) Stanowczo i konsekwentnie odmawiając mu spania w naszym łóżku, sprawimy, iż będzie spał na swoim posłaniu. Jednakże przebywając blisko nas nie będzie czuł się samotny, a przy tym nie będzie piszczał zamknięty z dala od nas w innym pomieszczeniu. Mieszkanie zawiera w sobie przedmioty cenne i wartościowe z różnych względów. Usiądźmy na podłodze i popatrzmy na nasze mieszkanie z perspektywy małego pieska. Ile interesujących przedmiotów może znaleźć się w zasięgu psiego noska i ząbków. Wszelkie przewody, kable i kabelki są bardzo niebezpieczne z wiadomych powodów. Cenne dywany z frędzelkami lub bez. Gazetniki, doniczki z kwiatami, ozdóbki wszelakiego asortymentu. Nie łudźmy się, że szczeniak ich nie zauważy i nie zainteresuje się nimi. Wcześniej czy później to nastąpi. Chwila nieuwagi i nie mamy... Zdecydowanie powinniśmy ewakuować wszelkie przedmioty na których nam zależy lub stwarzają zagrożenie. Zwłaszcza rośliny mogą być niebezpieczne, mogą powodować zatrucia a w najlepszym przypadku przyjemność wygrzebywania ziemi z najdziwniejszych zakamarków mieszkania. Mały piesek nauczy się później omijać przedmioty zakazane ale na to trzeba czasu a i dorosłym psom też się zdarza jakieś przestępstwo podartej gazety. Zabezpieczmy przewody i kable, nie zostawiajmy na niskich stolikach pilotów od sprzętu RTV, telefonów, dokumentów, okularów czy książek. Mój telefon padł łupem mojego łobuziaka, nie mówiąc o studiowaniu faktur czy rachunków. Nie dało się nic z tego już odczytać  hehe:) Podobnie w całym mieszkaniu. 

Zamykajmy łazienkę. Tam jest tyle pachnących rzeczy. Zjedzone mydło, pasta do zębów czy inne kosmetyki mogą skończyć się biegunką albo czymś gorszym. Pozostawione „w zasięgu” buty, kapcie, ubrania mogą stać się źródłem fascynującej zabawy podczas naszej nieobecności. A że były drogie czy tanie, ulubione czy od cioci z Ameryki – co to za różnica dla szczeniaka. Fajnie się 

szarpały i darły, rzucały się na szczeniaka i musiał się bronić, wyzwoliły w nim pierwotne instynkty myśliwego i zdobywcy. Zabawa przednia i dlaczego mamy do niego pretensje? Czy on umie czytać metki albo wie, że w jednym bucie albo z dziurą w miejscu gdzie kończą się plecy głupio wyjść z domu? Zabawki dzieci też mogą ucierpieć gdy znajdą się w zasięgu ciekawskiego pieska. On nie rozumie początkowo dlaczego coś co leży na podłodze albo niskiej półce nie może być jego trofeum. Lepiej zapobiegać niż się złościć i martwić. Mały szczeniak może skutecznie nauczyć porządku. :)

Oswajanie

• Nowy dom szczeniaczek musi zwiedzić wcześniej czy później. Jedne zrobią to radośnie i w podskokach inne z nieufnością i powoli. Wprowadzając nowego mieszkańca pozwólmy mu na obejrzenie nowych kątów, oczywiście mop lub ścierka w pogotowiu i dyskretna kontrola.

• Po odpoczynku możemy pieskowi dać jego pierwszy posiłek w nowym domu, pokażmy mu miejsce gdzie będą stały jego miseczki. Spróbujmy nie zamęczyć szczeniaka naszą miłością, nadmiernym zainteresowaniem. Nie nośmy go cały czas na rękach i nie nękajmy. Dajmy mu czas na oswojenie się z nowym otoczeniem i adaptację. Pokażmy mu jego posłanko. Niektóre szczeniaki marudzą i nie mogą sobie znaleźć miejsca. Szukają rodzeństwa i matki, czują się zdezorientowane.

 


Weterynarz

W tych pierwszych dniach czeka nas wizyta u weterynarza. Lekarz powinien obejrzeć pieska i ustalić terminarz dalszych szczepień. Ale jak znaleźć dobrego weta? Lepiej znaleźć bliżej bo łatwiej się dostać? A może jakąś większą lecznicę bo może dysponować lepszym sprzętem? A może weta poleconego przez znajomych? Czy miły wet to dobry wet? A może wet gaduła zasypujący nas specjalistycznym słownictwem? Droższy jest lepszy czy z nas zdziera? Ten sam wet dla jednych 

będzie rzeźnikiem a dla innych człowiekiem o złotym sercu i rękach. Czasami niestety nie mamy wyboru bo w okolicy jest jeden gabinet. Warto poszukać takiego, który nas intuicyjnie przekona. To trudny wybór. Z jednej strony oczekujemy od weta kompetencji ale częściej jasnowidzenia i cudotwórstwa. Z drugiej - sami nie zauważamy istotnych objawów – nie wiemy na co zwracać uwagę. Nie wiemy czy pies ma gorączkę, biegunkę, czy zjadł coś zakazanego na spacerze a może w domu? Za to oczekujemy od weta szybkiej diagnozy i jeszcze szybszego wyleczenia. Musimy obdarzyć go zaufaniem bo my akurat nie skończyliśmy weterynarii a on tak. I to on jest specjalistą a my możemy służyć mu własnymi spostrzeżeniami. Weterynarze mają specjalizacje. Dobry wet, w przypadku wątpliwości, odeśle nas do takiego kolegi po fachu, a nie będzie zwodził nas bezskutecznym leczeniem. Jeśli mieszkamy w tej samej miejscowości co hodowca to jego zapytajmy o weta. Spotykając innych właścicieli piesków też możemy popytać. Jeśli coś nam nie odpowiada w zachowaniu weta bądź mamy wątpliwości zmieńmy lekarza (jeśli mamy taką możliwość). Obserwacja własnego psa i nabywanie wiedzy o jego zdrowiu i zachowaniu ułatwi weterynarzowi jego pracę, jeśli będziemy musieli skorzystać z jego usług. Bo dobra diagnoza to podstawa sukcesu a tu sukcesem może być nieraz życie naszego psa.

Komentarze

Obrazek użytkownika Magdalena_Z

Brutus uwielbia niszczyć wytłaczanki po jajkach. Jak dopadnie rolkę ręcznika papierowego fruwa po całym mieszkaniu.
Moją nieuwagę przypłaciła życiem książka "Wyspa Motyli" i okulary ! Wieczorem tuląc się do psiaka, pomyślałam koniec czytania idziemy spać. Odłożyłam książkę i okulary na stolik, odwróciłam się na drugi bok, Brutek jak zwykle wszedł pod kołdre układając się przy moich plecach. Po powrocie z pracy SZOK ! Brutek też czytał ! Z książki została okładka, a z okularów oprawka w kształcie litery Z.
Najpierw wielka złość jak on mógł akurat tego się czepić ! Ma tyle zabawek, że mogłabym obdarować jeszcze dwa psiaki. Nakrzyczałam na niego i wygoniłam na swoje łóżko. Nie minęło 15 minut a jego "zapłakana" minka przełamała złość ;))))
Rozumiem, że to była tylko moja wina.
Mój brat nazywa go JAMOCHŁON, odkurzacz albo glonojad. Jak włączy mu się tryb "mamlanie" opuści nisko główkę a swoimi fałdkami zbierze wszystko z podłogi. Wszystko powącha i najlepiej jeszcze poliże :D
Oczy trzeba mieć dookoła głowy. Na podłogę upadł mi mały kolczyk, dwie sekundy i już mogłam go szukać z drugiej strony psiaka...
Na szczęście nie gryzie butów, a jedynie kolekcjonuje. Po jednej sztuce każdej pary jaka stoi w korytarzu zaniesie do swojego kojka.
Mogłabym opowiadać i opowiadać o jego zachowaniu. Czasami można się nieźle pośmiać. A czasami... "Brutusie ! CO ZROBIŁEEEEŚ ?!"
Pozdrawiam