Zanim kupisz buldoga francuskiego

Łóżko to twoje królestwo i nie zamierzasz go dzielić z psem? No cóż... nie nadajesz się niestety na pana buldożka. Masa skóry, wielkie uszy i krępe ciało powodują, że obok buldoga francuskiego nie można przejść obojętnie. Reakcje na tę oryginalną fizjonomię bywają skrajne – od zachwytu, poprzez śmiech aż do strachu. Wystarczy jednak pobyć chwilę w jego towarzystwie, aby się przekonać, jak przyjazny ma charakter. Właśnie dzięki temu ostatnio zyskał ogromną popularność. Zanim jednak postanowicie, że ma on trafić pod wasz dach nie tylko z wizytą, ale na kilkanaście lat, warto się dowiedzieć, co ma za swymi wielkimi uszami.

Chrapiąca przyssawka

Właściciele dzielą się na tych, którzy śpią z psami, i na tych, którzy się do tego nie przyznają. Buldogi robią wszystko, by w tym twierdzeniu było dużo więcej niż ziarnko prawdy. Niezależnie od tego, jak długo będziemy walczyć, aby pupil spał na swym posłaniu, on i tak znajdzie się w naszym łóżku. Bo istotą jego istnienia jest być blisko właściciela. Dlatego śpi wtulony w niego i nie robi tego cichutko. Chrapie tak, że wygra bez dwóch zdań z dorosłym mężczyzną.

 


Francuski piesek

Buldogi francuskie uwielbiają spacery… po trawie i suchych chodnikach. Patrząc na minę pupila wyprowadzanego na deszcz, możesz mieć wrażenie, że się nad nim znęcasz. Skulony, będzie chciał zaraz wrócić do domu, uważając po drodze, aby nie wpaść w kałużę. Spacer w zimie, gdy spadnie śnieg, trwa 5-10 minut i to tylko wtedy, gdy buldog jest ciepło ubrany. Inaczej cały się trzęsie i wygląda, jakby ktoś chciał go zamordować.

Naiwny zaczepniś

Ten niezwykle towarzyski zwierzak dogada się prawie z każdym psem. Nieważne, czy napotkany czworonóg będzie duży, czy mały – na pewno nada się na kompana do zabaw. Bywa to niestety czasami zgubne, bo nie każdy obcy zwierzak będzie zadowolony z takiej poufałości. A wiele z nich wesołe chrząknięcia buldożka odczyta jako warczenie.

Dręczyciel gości

Buldożek każdego gościa, który zawita w nasze progi, będzie wesoło obskakiwał i wymuszał na nim pieszczoty. Nawet jeśli początkowo zachowa pewną rezerwę, wystarczy jeden czuły gest, by nie móc się już od niego opędzić. Nie odstąpi przybysza na krok, a gdy ten tylko usiądzie, na pewno szybko wskoczy mu na kolana.

Producent „zapachów”

Decydując się na buldożka, trzeba się liczyć ze „śmierdzącymi” problemami. Bączki, które puszczają te czworonogi, potrafią nieźle zatruć powietrze. Kiedyś jeden mały buldożek schowany pod stołem zmusił gości do wcześniejszego opuszczenia imprezy.

Plażowicz bez umiaru

Ze względu na charakterystyczna budowę trzewioczaszki buldogi francuskie męczą się szybciej niż inne psy. Poza tym utrzymany w dobrej kondycji zwierzak – bez nadwagi, do której buldożki mają tendencje – jest chętny do zabawy i ruchu i nie ma w tym umiaru. Szczególną ostrożność należy zachować podczas upałów, ponieważ pieski te szybko się nagrzewają i trudniej niż innym rasom przychodzi im wychłodzenie się. A że przy tym bardzo lubią wygrzewać się na słońcu, to właściciel musi mieć oczy dookoła głowy i czuwać w każdym momencie kanikuły, bo o udar cieplny nietrudno.

Pofałdowany czyścioszek

 Właściciel buldożka powinien mieć stale pod ręką kropelki do czyszczenia uszu oraz płyn do przemywania oczu i fałdki nosowej. Wypukłe oczy są bowiem bardziej niż u innych ras narażone na urazy i zanieczyszczenia. Fałd skórny pod nosem tworzy z kolei bruzdę, którą trzeba regularnie przemywać, aby uniknąć stanów zapalnych.

Zdrowy inaczej

Wiele buldogów francuskich ma problem ze zbyt długim podniebieniem miękkim i przełykiem. Kolejny ich problem to zbyt wciśnięty nos i za wąskie otwory. W efekcie nawet spokojne spacery bywają dla nich męczące. We wszystkich tych przypadkach może być konieczna interwencja chirurgiczna, która poprawi jakość życia zwierzaka.

 W rasie tej zdarzają się też choroby kręgosłupa, o czym nie powinniśmy zapominać, gdy nasz buldożek zaczyna skakać i wykonywać różne akrobacje.

 Aby uniknąć wielu problemów w przyszłości, przy wyborze szczeniaka powinniśmy uważnie obserwować zachowanie jego rodziców. Nadmierna apatia, intensywnie charczenie albo agresywne zachowanie powinny nas zaniepokoić. Podobnie jak to, że hodowca nie chce nam pokazać przynajmniej matki szczeniąt. 

 Kiedy jednak raz kupisz buldoga francuskiego, nie będziesz już chciał mieć psa innej rasy. Właściciele często idą jeszcze dalej i decydują się na drugiego buldożka. A potem pozostaje już tylko wpatrywanie się w jeden z uroczych obrazków: dwa wtulone w siebie śpiące zwierzaczki. Potrafią tak przespać ośmiogodzinną nieobecność właściciela w domu.

Komentarze

Obrazek użytkownika Magdalena_Z

Witajcie !
Trochę nas tutaj nie było ale to z natłoku spraw.
Od czego zacząc...hmm..
Więc Brutek przeszedł kolejny atak alergii a ja razem z nim. Niestety jestem osobą z astmą i alergią. Największy problem to dla mnie kot, roztocza, kurz domowy. Z psiakami nigdy nie było problemu, biorąc pod uwagę że 5 lat spotykałam się z chłopakiem który miał "Lessi" ;-) asz tu nagle brzuch, piersi i wewnętrzna częsc rąk pokryta czerwonymi suchymi plamami, normalnie łaciata byłam. Pościel wyprana, Brutus spał w swoim kojku, mimo że rano budził się w naszych nogach. Ale ciężko go oduczyc wchodzenia do łóżka, chyba z 50razy dreptał ode mnie do Tomka, od Tomka do mnie i tak bez przerwy licząc że któroś z nas ulegnie i go zawoła. Dostałam kremy, maści przysłane z Polski i już praktycznie nie ma śladu, także nie trzeba będzie golic Brutka ;) he he
Brutus dostał szczepionkę i alergia ustąpiła.
ALE ... !!!! Czy Wasze psiaki też się tak strasznie lenią że można by ulepic drugiego psa ?
To mój pierwszy piesek więc wydaje mi się że tej sierści jest za dużo :D jeszcze troche to łysy będzie. Czeszę go 3x dziennie i zauważyłam że na karku aż po łopatki ma ciemniejszy pas sierści. Tomek przez to nazywa go skunksem :D czyżby nasz biszkopcik robił się czekoladowy ?
Wiosna pełną parą, krokusy kwitną, prymulki w ogródkach aż miło posiedziec na ławce. Brutek hasa po trawce, a później pół dnia odsypia. Lubię z nim wyjsc na dłużej żeby porządnie się wybiegał, zmęczył i wyleniał na dworze a nie w mojej pościeli :D

Co w końcu z Suzi ? Nadal kipi zazdrością ? Brutus jest bardzo zaborczy jak Tomek bierze mnie na ręce, albo tuli mnie i odcina mu drogę do mnie. Ale w tym więcej zabawy niż złości. Można się nieźle pośmiac z zazdrosnego psa.
Co innego kiedy psa koleżanki wziełam na kolana. Zwykły kundelek, młodszy od Brutusa tyle że większy, grubszy i taki widac już po nim że będzie typowy do obrony podwórka. Od pierwszego spotkania nie przypadli sobie do gustu. Brutus ze złości aż się zapienił. Na prawdę dziwna piana leciała mu z pyszczka. Najeżył się i grubo szczekał. A tamten kontratak. Inaczej sobie to wyobrażałyśmy. Ze usiądziemy na ławce na babskie plotki, a pieski się zaprzyjaźnią :D

Jak tam reszta gromadki ? CO tam u Was ?

Alicjo jak tam Twoja ciężarna ? Nie przyłapałaś psiaków he he :D

Żałuje że nie zrobiłam zdjęcia bo nie miałam aparatu pod ręką, ale Brutus tak samo jak Twoja najmniejsza podopieczna, pił moja herbatkę ! pozwolił sobie wejśc przednimi łapkami na stół i wcale mu nie przeszkadzało że jest ciepła. Gdy tylko spostrzegł, że go obserwuje uciekł jak oparzony, bo już nie jeden raz dostał lańsko za wchodzenie na stół.

Pozdrawiam i czekam na odpowiedz !

Obrazek użytkownika Alicja Jackowska

Hej Madziu!
dzisiaj byłąm z "księciuniem" (Frodzikiem) u doktora, bo mi po działce zaczał nie trzymać moczu. Okazało sie zapalenie pęcherza. Gdzieś mu jajka zawiało i masz babo placek. Takzę jutro nie jedziemy :( bo ma sie nei wietrzyć hehe.

Frodusia kubrak raz do roku też sie zmienia na karku aż po łopatki na ciemniejszy, ale nastęna zmiana sierściucha i wraca do jaśneiszych barw. ;)

Brutus stanał w obronie swojej Pańci. Jego reakcja jest tutaj wyrazem pokazania koledze, że nie jego i niech nie rusza. Ja jak zaczynam głaskać inne psiaki to zawsze zaczynam od swoich by pokazać że one są ważneijsze, potem delikatnie króciutko innego psiaka i zaraz potem swojego ksieciunia. Jak na razie nie miałam żadnych spięć z innymi, obcymi psami. Co prawda szczeka i warczy na inne psiaki z daleka, ale moge pogłasakć obce. Jednak on musi sie czuć ważniejszy i nie odczuwać w przeciwniku intruza ;)

Reszta gromadki trzyma sie dobrze. Izutka , głowa całęj sfory ustawia wszystkich. Suzutka głodomerek nie z tej ziemi. Jessy moje ADHD po działce wyciszona. Atusia - mała blondyneczka poddana wszystkim innym. Chiron - mój cycu patrzy by się tylko przytulić. Daisy mój lizak tylko patrzy by cię umyć. hehe

Obrazek użytkownika Magdalena_Z

Jadę do Polski na 3 tyg urlop ! Oczywiscie ze mną jedzie mój pieszczoch. Mąż zostaje, ktoś musi pracowac he he :D
Niestety jedziemy busem... Firmą z którą zawsze podróżowałam jest wygodnie i szybko. Nie ma ciasnoty. Szef się zgodził na przewóz pieska. Niestety Brutek nie da wsadzic się do transportera. Wezmę kojko które położe pod fotelem i jakoś może damy radę.
Najbardziej boję się jego... bąków ! Wyobrażacie sobie w busie pierdzącego buldoga !?! ... i chrapiącego ;)

Obrazek użytkownika andzia_mysz

co do tego Alicjo , że Suzi jest rozpieszczona to się w 100%zgadzam, chociaż nie powiem często ją tez karcę jak się nie słucha. Zazdrosna jest bardzo i to widzę, bo naprawdę nie mogę zadnego psa poglaskac innego hee. Do behawiorysty raczej sie nie udam, bo to jest dla mnie za kosztowne rozwiązanie.Zobaczymy co będzie dalej, ale generalnie widzę, że Suzi broni całej naszej rodziny i kazdemu pokazuje, ze jestesmy jej hehe.
jesli chodzi o siersc to nie mamy problemu z nią, nie widzę, zeby specjalnie wychodzila jakos. Jest lśniąca i czysciutka, bo Suzi lubi się kotłasic w jakis odchodach a co za tym idzie jest często kąpana hehehe
no i bardzo moim zdaniem urosła, jest zgrabna, ale mega ciężka
ostatnio bylam z nią na wsi i strasznie ganiała za kurami, wskakiwała na nie, gryzła, moja babcia już wiecej nie wpuści jej na podwórko :(

Obrazek użytkownika MonikaAndrzej

Cześć wszystkim piszącym i tylko czytającym.
Magdo, mam nadzieję, że szczęśliwie przeżyliście podróż busem. Może trzeba było wyposażyć współpasażerów w maski p.gaz.
Lola nie jest chyba szczególnie wrażliwa na pokarmy, choć zdarzyło się, że po pewnej przekąsce wyszły jej krostki, ale po odstawieniu kosteczek zniknęły. Kiedyś zdarzyło się uczulenie na płyn do czyszczenia uszy firmy Bayer. Po zamianie na inny, jest ok.
Zrezygnowałam z karmy Royala dla bulw, bo już w ogóle nie chciała jej jeść, zresztą bardziej gustuje w puszkach. Chętnie zjada mokra karmę Lukullusa dla szczeniąt (w dwóch wersjach). Ona w połączeniu z suchą karmą Puriny Pro Plan puppy sensitive daje rzadsze i dużo mniej smrodliwe bąki, w każdym razie u Loli.
Wydaje mi się, że linieje w normie. Cały czas, ale tak jest z psami mieszkającymi w domu. Z góry kolory jej się nie zmieniły, za to od spodu owszem:) Do niedawna miała różowy brzuch, a teraz już prawie cały jest ciemny - skóra zmieniła kolor na taki szaro-bury.
Lola nie jest specjalnie zazdrosna. Owszem reaguje, ale nie przesadnie. Jest do wszystkich nastawiona pokojowo i z każdym chce się bawić. Nawet jeśli na początku jakiś zwierzak nie podchodzi do niej przychylnie, to ona swoimi wytrwałymi podchodami i tak w końcu postawi na swoim. O ironio, ta złamana łapa dała jej szansę na porządną socjalizację. Nasze ciągłe wizyty kontrolne, zmiany opatrunków, magnetoterapia itd. dały ten efekt, że pies tak cieszy się gdy tam jedziemy, że po wyjściu z samochodu mam problem z zamknięciem auta, bo ona ciągnie jak oszalała do wejścia. A tam od progu słyszy "Cześć, Lola", bo chyba już cały personel kliniki ją zna.
W piątek mamy kontrolne zdjęcie łapy. Może w końcu zdejmą jej gips. Trzymajcie kciuki.

Obrazek użytkownika Magdalena_Z

A my właśnie z Bruciem jesteśmy po miesięcznym urlopie w Polsce. Ach jak było wspaniale. Brutus miał kolegów, wybiegał, wyszalał się każdego dnia.
Nad zalewem biegał za kaczkami no i oczywiście kąpał się. Zapierniczał jak oszalały po piasku !!! jego bieg wyglądał jak ósemka he he. Potknął się i uderzył pyszczkiem w piach robiąc fikołka. Biegłam do niego bo bałam się że sobie coś zrobił no i faktycznie... nabił sobie piachu w nos, fałdy i jedno oko :D Przyjaciółka stała ze skrzyżowanymi nogami żeby ze śmiechu się nie posikac. Ona ma yorka więc jej jest strasznie zwinna i zgrabna a mój Brucio to taki lupas :D Jest oczywiście sprytny ale mało zgrabny przy tym :D
Mój kochany pokorny pieszczoch zrobił się agresywny. Już go nie spuszczam ze smyczy żeby swobodnie sobie pobiegał rozglądając się jedynie żeby jakiś pies jemu krzywdy nie zrobił.. ale pilnuje Brutusa żeby to on żadnego nie ugryzł.
Spotkałam w parku kolegę który był ze swoim Shar Pei`em (to taki pomarszczony z reklamy Garniera hehe) Jego Nestor bardzo się Brutusowi nie spodobał. Szczekał, warczał, kolega powiedział że to przez to że trzymam go na krótkiej smyczy i jak go zluzuję pieski się powąchają i będzie ok. Powąchały po czym mój skoczył tamtemu do pyszczka i go ugryzł, tak że z dolnej wargi leciała mu krew...
U brata męża bawił się z jego Rokim, malutkim kundelkiem. Ale kiedy szwagier wpuścił 2 miesięczną suczkę labradora Brutus ją zaatakował... Byłam bardzo zdziwiona bo raz że to suczka a dwa że to psie dziecko !
Na spacerze kiedy widzi psa za płotem podbiega od razu najeżony i z klatą do przodu. I co tu robic ?

Ogólnie Brutek bardzo mało je. Waży 11 kg i ma strasznie suchą dupinkę. Jak się go głaszcze czuc kręgosłup. Jeszcze po podróży nie wiem czy jest w szoku czy smutny i chce wracac do Polski bo się bardzo przywiązał do moich rodziców. Np. wczoraj zjadł dosłownie tylko jedną gotowaną marchewkę i suche świńskie uszko. Nic więcej nie chciał, nawet swoje ciasteczka wypluwał. Byłam z nim u weterynarza ale stwierdzili że to normalne, jest jeszcze młody i na razie podrósł mi w górę a teraz czas na masę i powoli nabierze.
A oboje jak go zobaczyli (weterynarz i asystentka) od razu stwierdzili że ALE WYSOKI. Że rzadko spotykane takie długie łapki u buldogów, że mój to taki typ sprintera :D Dostał tabletki na odrobaczenie, jedna juz zjadł a druga za 2 tyg.

Właśnie mój chudzielec leży obok mnie i prosi się o czuchanie więc piszę jedną ręką :D

A co u Was ?!
Pozdrawiamy !:)

Obrazek użytkownika Magdalena_Z

A podróż super :D Jedyny minus to to że kobieta za nami wiozła kota.. na szczęście w transporterze więc całą noc praktycznie nie spałam tylko pilnowałam Brutusa żeby nie poszedl tam poniuchac. Do Niemiec było o wiele lepiej, wygodniejsze miejsce, wszyscy zainteresowani niecodziennym pasażerem więc w sumie przechodził z rąk do rąk.
Bąków nie było ! :) Dostał dzień przed i na sam początek wyjazdu espumisan :)

Obrazek użytkownika andzia_mysz

heheh widzę, że Brutus robi się taki jak moja Suzi
naprawdę nie wiedziałam, że buldożki mogą byćaż tak agresywne. Ja z Suzi chodzę do parku non stop, oczywiście każdego wita, jak zobaczy innego psa to ja już wogóle się nie liczę. ładnie się bawi, ale jak tylko inny pies zbliży sie do mnie to Suzi odrazu do pyska i go gryzie, masakra, taka zazdrosna jest. Nie wiem co z tym zrobić, chcialam isc na szkolenie , ale to strasznie duzy koszt ok 700zł, masakra....ale lepiej już jej stosunki z potencjalnym narzeczonym, Frankiem.Nie gryzą się i latają za sobą jak oszalałe, też robią ósemki, uniki heheh
czy ktoś z was ma jakies rady co do prowadzenia na smyczy.Powiem, ze ja chodzę specjalnie do parku bo tam suzi puszczam i ona biega. Tylko jak mamy wracać to za żadne skarby nie chce wrocic do mnie jak ją wołam , do obcego przyjdzie a mnie ma w d...., Na miasto nie mogę jej brac, bo tak ciągnie, ze mało ręki nie urwie, nie wiem co z tym zrobic, nie mogę spokojnie nigdzie jej zabrac
ostatnio często jezdzimy na wies do babci i tam suzi sobie cały dzien na dworku lata tylko jest jedno ale....strasznie goni kury mojej babci i z tym jest straszny problem, kury są tak wystraszone z e z kurnika nie chcą wyjsc, macie jakies doswiadczenia podobne?
poza tym Suzi jest zgrabniutka, szczuplutka, a jesc to je raczej gotowane bo wogole nie chce gotowej karmy juz, przemycam jej tylko suche Royala którego worek 18kg zakupilam niedawno hehehe mój kot bardziej to lubi niż ta moja niesforna Suzi

Powiem Ci Alicjo, ze naprawdę okaz buldożka mi się trafł niezwykły, zazdrosna, agresywna i nieposłuchana hehehehe a pamietasz jak móiłysmy, ze to przeznaczenie......

Obrazek użytkownika Alicja Jackowska

Aniu wracając do kwesti krycia Suzi.

Nie bedę owijała w bawełne, tylko napisze prosto z mostu. Cenie sobie szczerosć czasami moze aż do bólu, ale nie chce aby z mojej wypowiedzi wychodziły jakieś domysły takze pisze otwarcie.

Po pierwsze jeżeli są aż takie problemy z Suzi dotyczące agresji to nie jest wskazane by była dopuszczania do rozrodu, gdyż geny dziedziczy sie takze po rodzicach zarówne te porządane jak i te któe nimi nie są.

Druga kwestia moze mniej przyjemna to koszta zwiazane z rozrodem. Długo się zastanawiałam czy to pisać, ale zauważyłam, iż poruszasz temat finansów zwiazany ze szkoleniem czy jwizytą u behawiorysty, że jest to spory wydatek. Nie twierdze że jest to tanie. !!!! Al wracajac do rozrodu to koszta zwiazane z kryciem, opieka weterynaryjną nad cieżarna suką, porodem, i odchowem młodych ososków są jeszcze wieksze.

i tak np.

- koszty krycia to ok 200-300
- badania progesteronu ok 70 zł ( jedno badanie a czasami trzeba zrobić ich nawet cztery zanim będzie optymalny termin krycia. Ja obecnie już jestem po 8 badaniach czyli 70 zł x 8 badań i jeszcze nie jest czas do krycia Jessy. )
- koszty usg to ok 100 zł x 2 ( bo po 24 dniu by zdiagnozować czy jest ciaża i przed samym porodem)
- cesraskie cięcie to koszt od 500 do 1000 zł w zależnosci od kliniki i pory dnia ( w nocy jest drożej) a niestety nie wiesz czy poród bedzie przebiegał prawidłowo czy nie takze musisz być przygotowana na te koszty
- karma dla szczeniąt ( licząc po cenach hodowcy) przy liczbie 10 szt to worek 20 kg masz na tydzień jak zaczna dorastać a to koszt 250 zl za worek
- koszty odrobaczywienia szczeniat ok 140 zł przy 10 szt
- szczepienia koszt 56 zł za szczepionke x 10 szt to masz już 560 zł
- oznaczenie mikroczipem to koszt od 51 do 70 zł w zależnosci od lecznicy x 10 szt to ok 510 zł do 710 zł
- wyrobienie dokumentów to koszt ok 200 zł

To scenariusz najprostrzy a nigdy nie wiesz czy nie będzie potrzeba dodatkowych badań diagnostycznych szczeniąt i co jeszcze los przyniesie. Oczywiscie podałam koszty orientacyjne przy 10 sztukach, ale nie wiesz ile bedziesz miałą maluchów. A biorąc pod uwage że mój Frodo jest z miotu 10 szt i Suzi jest z miotu 10 szt to bardziej prawdopodobne że bedzie ich spora gromadka.

Poza tym kwestia opieki nad maluchami czy pośród swoich codizennych obowiazków i zajmowaniu sie wychowywaniem dzieci znajdziesz odpowiedni czas na zajecie sie maluchami, na ich ewentualne dokarmianie co godzina jeśli zajdzie potrzeba ( nawet w nocy) skończysz karmic dziesiate a bedzie trzeba karmić pierwsze. ;)

Takze czasami wydaje się ze bycie hodowcą i zajmowanei sie szczeniakami to żaden wysiłek, ale jak przyjrzymy sie temu z bliska czy doświadczymy tego to juz mamy inne zdanie.

Nie chce cie zniechecać bo nei taki mam cel, ale chodzi mi raczej o dobro maluchów i czy jesteś świadoma zwiaznych z tym kosztów.

Pozdrawiam i prosze przeanalizuj to na nowo. ;) Jeżeli nadal będziesz pełna zapału i finanse ci na to pozowlą to witam w swiecie cudu i tajemnicy narodzin ;) bo to cos pięnego. Ale wymagajacego !!!

Obrazek użytkownika andzia_mysz

dzis rozmawiałam z behawiorystą który stwierdził, że Suzi całkowici mnie zdominowała. Innych się słucha a mnie jako jedynej nie. I z tą zazdrością też mowi Pani ze da się coś zrobic, w środę piersze szkolenie indywidualne, wiec trzymajcie kciuki
mam nadzieję, że Suzi da się okiełznać
co do rozrodu to Alicjo nie jest to sprawa przesądzona, zobaczę jak się życie potoczy, teraz jestem w domu, ale od wrzesnia idę do pracy, więc nie wiem jak to wszystko będzie
choc kusząca jest myśl ze w domu przez dwa miesiące mogę biegac buldożki nawet w ilości 10szt, samo szczęscie....
pozdrawiamy

Obrazek użytkownika Alicja Jackowska

W dniu wczorajszym łupem padły moje okulary wrrrrr Zrobiły to tak sprytnie i tak niezauważalnie, że nawet nie wiem kogo to sprawka. Po tym jak pogryzły oprawkę i szkło ( naszczęscie było plastikowe ) wszystkie "szkodniki" ewakułowały się z miejsca przestępstwa. Miałam ochote je wszystkie zastrzelić.

Obrazek użytkownika Magdalena_Z

Ha ha ha :D powiem tyle wiem co czujesz bo moj Brutus - glupus tez zniszczyl moje.
Dziekuje za sms i troske o Brucia :) u nas wszystko dobrze poza tym ze nie mamy internetu bo przeprowadzilismy sie do nowego domu, mysle ze jeszcze okolo 2 tyg i bede odwiedzala Was codziennie bo chwilowo to tylko z ciekawosci z kafejki internetowej zerkam co tam nowego.
Brutus w nowym miejscu czuje sie swietnie, powiedzialabym az za dobrze. Wynajelismy dom z ogrodkiem wiec hasa od rana do wieczora. niestety ciagle mu malo i wychodzi poza teren domu. Kupilam dlugi sznurek i nasz Burek jest uwiazany :D
Najbardziej mnie denerwuje kiedy go wolam i woooolam a on stoi jak ciele i sie patrzy na mnie nie dajac ani jednego kroka w moja strone. a jak ide po niego ucieka.... Myslalam ze gryzienie mu przeszlo ale ostatnio pogryzl plastikowe zapiecie w mojej rolce i szufelke a ze zmiotki zrobil sobie swoja ulubiona zabawke. Tomek nazywa go Glupus i nie raz smial sie ze trzeba go spakowac i odeslac do Lodzi :D:D
ale zlosc szybko mija jak robi te swoje wielkie zaplakane oczy i wylizuje kazdy kawalek twarzy :)
Martwi mnie tylko to ze jest taaakio chudziutki, jak bede miala juz internet podesle aktualne foto. Jest wysoki a wazy 10,5 kg. Alu czy to nie za malo ?
A biega, szaleje... Czasami z tego szalenstwa zwymiotuje i goni dalej.
Pozdrawiam Was wszystkich i mam nadzieje ze do szybkiego uslyszenia :*

Obrazek użytkownika Alicja Jackowska

Wczoraj okazało się, iż moje pociechy są samowystarczalne. Otóż Daisy, Chiron, Gizmo i Ataiga postanowili popróbować w karmach. Ponieważ ostatnio zrobiłam zamówienie większej ilości karmy to niektóre worki postawiłam na parapecie w kuchni, gdyż pojemniki były zajęte.
Podczas mojej nieobecności moje łobuziaki dobrały się oczywiście do owych worków. Porobiły ząbkami dziurki w workach, najadły się troszkę z jednego, troszkę z drugiego worka. Brzuchy były takie duże jak baloniki, a woda miała taki popyt jak nigdy. Jakby miesiąc nie piły.
Zrobiły to na tyle inteligentnie, że jak wróciłam z pracy do domu to w pierwszej chwili nie zauważyłam, gdyż nie było na podłodze ani jednego ziarenka, z worków się nie sypało dopóki ich nie poruszyłam hehe. Za chwile same będą składać zamówienie i wychodzić na spacer.
Nie miałam nawet siły na nie pokrzyczeć jak to zobaczyłam, bo tak wysprzątały że nie było śladu ich przewinienia.

Co te dzieciaki jeszcze wymyśla. hehe

Obrazek użytkownika Magdalena_Z

Byliśmy dzisiaj u wete z Bruciem i sam zauważył że schudł piesek. Zrobił badanie krwi i niestety wyszło, że ma bardzo poziom amylazy trzustkowej podniesiony. Oznacza to, że nie trawi tłuszczy, nie wchłaniają się tylko są wydalane. Do tego witaminy rozpuszczalne w tłuszczach A, D, E i K też są przez to nie wchłaniane :(
Dostaliśmy karmę weterynaryjną która ma uregulować poziom amylazy. Zaczynamy ostrą dietkę, tylko karma i żadnego smakołyku, jedynie gotowana marchewka w nagrodę. Ale jak małego odkurzacza oduczyć podjadania innych różności ???
Wete stwierdził, że to trochę dziwne bo on nie ma typowych objawów, nie ma gorączki, nie jest osowiały, nie ma codziennych biegunek. Wręcz przeciwnie biega jak opętany, na dzień dobry weterynarza i asystentkę wylizał, obskoczył, obwąchał cały gabinet.
Za miesiąc kolejne badanie krwi i jak amylaza sie obniżyła to wracamy na normalną karmę i po miesiącu znów badanie czy się nie podniosła. Może to jeden skok tego hormonu. Trzeba to uregulować i pilnować, żeby nie okazało się za jakiś czas że doszła cukrzyca :(

Pozdrowienia od Brucia

Obrazek użytkownika Alicja Jackowska

Zasmuciłaś mnie Madziu wiadomościami o Brutku :( mam nadzieję, że rzeczywiście okaże się iż to jednorazowa sprawa i amylaza się wyrówna. Daj znać jak coś będziesz wiedziała.

Co do oduczania odkurzacza podjadania różności to ciężka sprawa. Ale mam nadzieję, iż będziesz miała dużo zaparcia w sobie i nie ulegniesz jego płaczom ;) Trzymam kciuki !!!

Obrazek użytkownika Magdalena_Z

Kochani ratunku !
Nie mam jak wychodzic na długi spacer bo za każdym razem ściągam z Brutusa kleszcza. Wczoraj aż 3 miał na sobie, na szczęście tylko spacerowały po nim, ale przed chwilką znalazłam jednego wbitego :( między palce w prawej przedniej łapce... ciężko mi go było wyciągnąc i spróbowałam pensete :( urwał się w połowie. o masakra ile ja się nadłubałam... co teraz ? co się może dziac ?
mój Bubek ostatnio taki biedny a tu jeszcze to :(

Strony